Uśmiech Panny Młodej

Szczęśliwa skóra. Adina Grigore


Kilka dni temu w mojej skrzynce pocztowej znalazłam ciekawą przesyłkę. Niespodzianką okazała się książka  Adiny Grigore pt. Szczęśliwa skóra. Już teraz mogę Wam napisać, że pewnie obojętnie przeszłabym obok takiej pozycji w księgarni, a szkoda. Poradnik przeczytałam bardzo szybko i jestem zadowolona, że trafił do moich rąk. Dlaczego? Otóż jak większość kobiet zmagam się z problemami skóry, przede wszystkim twarzy. Co jakiś czas na drogeryjnych półkach odkrywam cudowny kosmetyk, który według producentów działa cuda. Do tego reklamy koncernów kosmetycznych umiejętnie manipulują naszą wiedzą i zapewniają o skuteczności specyfików. Niestety w większości przypadków tak nie jest, efekty jeżeli są, to na początku kuracji i nie trwają długo. A przecież każda z nas marzy o ładnej, gładkiej skórze. Bez zaczerwienień, wyprysków, złuszczających się płatów. 


„Pomaganie ludziom, którzy nie umieli o siebie zadbać, i uczenie ich, jak właściwie troszczyć się o swoje zdrowie bez potrzeby wydawania fortuny na „ekspertów”, stało się moją pasją”. – To cytat z pierwszych stron książki, który stał się moim ulubionym i zachęcił mnie do przeczytania poradnika. Tym bardziej, że autorka sama będąc młodą kobietą zmagała się z niewyjaśnionymi przez lekarzy problemami skórnymi. 
Autorka szczegółowo analizuje przyczyny takich dolegliwości, wskazuje błędy popełniane w codziennej pielęgnacji przez większość kobiet, a także doradza jak zmienić swoje przyzwyczajenia, nawyki żywieniowe, czego unikać, aby osiągnąć i na własne oczy zobaczyć zadowalające nas efekty. Według mnie najlepszą pozycją w książce są przepisy na różnego rodzaju maseczki, balsamy, peelingi. To niewiarygodne, że sami w domu możemy „wyprodukować” pastę do zębów. Ja na pewno skorzystam z niejednego przepisu Adiny Grigore. I oczywiście z niecierpliwością będę czekała na efekty.






2 komentarze

  • 100happydays.pl =D

    Tak, absolutnie się zgadzam – co do wszelkich tworów produkowanych własnoręcznie w domu 😉 Sama jestem wielką zwolenniczką naturalnych produktów, a im bardziej domowe i bliżej związane z otaczającą przyrodą – tym lepiej! Maseczka z miodu i kurkumy z odrobiną jogurtu – moja ulubiona! I niesamowite cuda potrafi wyczyniać z buźką 😉

    Słoneczne pozdrowienia i szczęśliwego dzionka 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.