poniedziałek, 5 października 2015

Szczęśliwa skóra. Adina Grigore


Kilka dni temu w mojej skrzynce pocztowej znalazłam ciekawą przesyłkę. Niespodzianką okazała się książka  Adiny Grigore pt. Szczęśliwa skóra. Już teraz mogę Wam napisać, że pewnie obojętnie przeszłabym obok takiej pozycji w księgarni, a szkoda. Poradnik przeczytałam bardzo szybko i jestem zadowolona, że trafił do moich rąk. Dlaczego? Otóż jak większość kobiet zmagam się z problemami skóry, przede wszystkim twarzy. Co jakiś czas na drogeryjnych półkach odkrywam cudowny kosmetyk, który według producentów działa cuda. Do tego reklamy koncernów kosmetycznych umiejętnie manipulują naszą wiedzą i zapewniają o skuteczności specyfików. Niestety w większości przypadków tak nie jest, efekty jeżeli są, to na początku kuracji i nie trwają długo. A przecież każda z nas marzy o ładnej, gładkiej skórze. Bez zaczerwienień, wyprysków, złuszczających się płatów. 


"Pomaganie ludziom, którzy nie umieli o siebie zadbać, i uczenie ich, jak właściwie troszczyć się o swoje zdrowie bez potrzeby wydawania fortuny na "ekspertów", stało się moją pasją". - To cytat z pierwszych stron książki, który stał się moim ulubionym i zachęcił mnie do przeczytania poradnika. Tym bardziej, że autorka sama będąc młodą kobietą zmagała się z niewyjaśnionymi przez lekarzy problemami skórnymi. 
Autorka szczegółowo analizuje przyczyny takich dolegliwości, wskazuje błędy popełniane w codziennej pielęgnacji przez większość kobiet, a także doradza jak zmienić swoje przyzwyczajenia, nawyki żywieniowe, czego unikać, aby osiągnąć i na własne oczy zobaczyć zadowalające nas efekty. Według mnie najlepszą pozycją w książce są przepisy na różnego rodzaju maseczki, balsamy, peelingi. To niewiarygodne, że sami w domu możemy "wyprodukować" pastę do zębów. Ja na pewno skorzystam z niejednego przepisu Adiny Grigore. I oczywiście z niecierpliwością będę czekała na efekty.






2 komentarze:

  1. czy można liczyć na post o ślubie i weselu w kolorze tiffany blue? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, absolutnie się zgadzam - co do wszelkich tworów produkowanych własnoręcznie w domu ;) Sama jestem wielką zwolenniczką naturalnych produktów, a im bardziej domowe i bliżej związane z otaczającą przyrodą - tym lepiej! Maseczka z miodu i kurkumy z odrobiną jogurtu - moja ulubiona! I niesamowite cuda potrafi wyczyniać z buźką ;)

    Słoneczne pozdrowienia i szczęśliwego dzionka :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Bajkowe chwile blog ślubny poradnik , Blogger