środa, 17 października 2012

Śmiech na sali - Konkurs z rozWesel.pl



Z uśmiechem na twarzy informuję o konkursie zorganizowanym na moim blogu wspólnie z rozWesel.pl – sklepem ślubnym, w którym znajdziecie mnóstwo ciekawych i oryginalnych akcesoriów ślubnych. Możecie tam kupić dekoracyjne drobiazgi (kryształki, piórka, konfetti, organzę itp.), upominki dla gości weselnych oraz zabawne gadżety – każdy znajdzie coś dla siebie.







 Zasady konkursu są bardzo proste:

  1. należy polubić rozWesel.pl na facebooku (tutaj)
  2. należy polubić Bajkowe Chwile na faceooku (tutaj)
  3. w komentarzu poniżej należy podać swoje imię, adres mailowy, inicjały imienia i nazwiska lubiącej/lubiącego profile na fb
  4. i najtrudniejsze - należy odpowiedzieć na pytanie: Jaka najzabawniejsza sytuacja przytrafiła się Tobie/Twoim znajomym na ślubie i wywołała śmiech na sali?

Warto wziąć udział w konkursie bo nagrody są cenne. Spośród udzielonych odpowiedzi wybierzemy 3 wg nas najlepsze, a że mamy pokręcone gusta to wygrać może każdy ;) więc zachęcamy do udziału w zabawie  –
  • miejsce pierwsze – bon o wartości 50 zł na zakupy w rozWesel.pl (do wykorzystania w terminie do 31.12.2012)
  • miejsce drugie i trzecie – zabawne magnesy na lodówkę ze sklepu rozwesel.pl (tutaj)

A więc życzymy powodzenia, piszcie odpowiedzi, lubcie nas i polecajcie znajomym – nagrody czekają!

UWAGA: konkurs trwa od dzisiaj do 4 listopada. Zgłaszając się do udziału w konkursie oświadczacie, że zapoznaliście się z regulaminem  i w pełni akceptujecie jego warunki. Regulamin dostępny jest pod adresem: http://rozwesel.pl/content/7-konkurs-smiech-na-sali

25 komentarzy:

  1. Marta
    marta0778@op.pl
    MM

    Podczas składania przysięgi w kościele , mój kolega przejęzyczył się i powiedział "że Cię nie dopuszczę aż do śmierci" - panna młoda słysząc te słowa nieomal zabiła go wzrokiem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Marta, marti_mart@wp.pl, MK

    Pan młody wygłosiwszy swoją przysięgę nie zechciał oddać mikrofonu tylko dalej gromkim głosem powtarzał za księdzem: Ja, Sylwia, ślubuję... dopóki ksiądz mu rzeczonego mikrofonu bezceremonialnie nie wyrwał z ręki i nie przekazał struchlałej i ne dopuszczonej do głosu w kwestii swojego ślubowania pannie młodej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Gosia
    gosia_zieba@interia.pl
    GT

    Podczas mojego ślubu o godzinie 12 orkiestra zorganizowała zabawy. Brały w niej udział same kobiety. Ich zadaniem było tańczyć dookoła krzeseł podczas muzyki. Gdy muzyka ucichła kobiety musiały przynieść jakąś rzecz z sali i usiąść szybko na krzesło. Z każdym zadaniem 1 krzesło zostało zabierane. Wszyscy się świetnie bawili do momentu aż muzyka ucichła i padła komenda męskie spodnie. Po chwili na sali stało 3 półnagich mężczyzn. Najśmieszniejsze jednak było to że jeden z nich miał bokserki w dinozaury. Cała sala wybuchła śmiechem.... Gdy tylko sobie to przypomnę i minę mojego kuzyna od razu się śmieje....

    OdpowiedzUsuń
  4. Zanim nastąpiła chwila, gdy podczas wesela goście mieli wręczać nam oficjalnie prezenty, pierwszy podarunek od mojej cioci dostaliśmy chwilę przed tym. Siedzieliśmy jeszcze przy stole, dookoła nas goście, każdy nas bacznie obserwował. I nagle ona daje nam paczuszkę i każe otworzyć. Byliśmy zdziwieni, nic nie przeczuwaliśmy i zaczęliśmy rozpakowywać prezent. Ależ było nasze zdziwienie i moment zażenowania, gdy wyjęliśmy z pudełka... różowe, włochate kajdanki ;) Cała sala niemalże wybuchła śmiechem, posypały się komentarze, a ja chyba spąsowiałam jak nigdy. Dobrze, że miałam dużą warstwę pudru ;)

    Aleksandra
    a.filipowska@poczta.onet.pl
    A.F.

    OdpowiedzUsuń
  5. u nas na weselnej sali
    goście ze śmiechu pękali
    podczas zabawy konkursowej
    fajnej zabawnej odlotowej
    dj na parkiet panów poprosił
    i konkurs taneczny wnet ogłosił
    poprosił by w pary się dobrali
    i w kilka rzeczy się przebrali
    a panie ze śmiechu to aż pękały
    i tak się śmiały że aż płakały
    bo panowie w damskich ciuszkach wystąpili
    a przy tym wyśmienicie się bawili
    na nogach mieli damskie szpileczki
    na ustach różowe lśniące szmineczki
    na głowach peruki kolorowe
    i makijaże odlotowe
    były tańce obroty podskoki
    i nowe układy i dziwne kroki
    zabawa była na całego
    dla chłopa dużego i tego mniejszego
    a i panie ubaw miały
    Że ze śmiechu aż się skręcały
    :)

    Beata
    becia114@interia.pl
    fb: B.B.

    OdpowiedzUsuń
  6. Śmieszna sytuację jaką mogę opowiedzieć jest taka jak byliśmy nie dawno na weselu znajomej która z szczegółowo zaplanowała swój ślub do najdrobniejszego szczegółu i oczywiście do tego zachęcała również swojego przyszłego męża. Kiedy nadszedł dzień ślubu wszystko przygotowane i dopięte na ostatni guzik - Pan młody przyjeżdża po Panią młodą do domu i nagle sięga ręką do kieszeni a tam nie ma obrączek - jego mina na twarzy - bezcenna. Po bez skutecznych poszukiwaniach i wydzwanianiach do swojego domu aby tam też szukać niestety Pan młody musiał migiem jechać do jubilera po nowe obrączki. Niestety przez tą sytuacją msza w kościele się opóźniła a podczas zakładania obrączki na palec Pani młodej okazało się że Pan młody podczas szybkich zakupów pomylił rozmiar obrączki i obrączka Pani młodej była o wiele za duża i spadała z palca. Oczywiście temat zgubionych obrączek dominował przez całe wesele a co śmiechu z tego było uf do dziś śmiać mi się chce oczywiście Pani młodej nie było do śmiechu :-)

    Iwona
    iwona.101@interia.pl
    fb : I. R.

    OdpowiedzUsuń
  7. Oliwia
    oliwka_c-n@wp.pl
    O.Ś


    Ślub moich rodziców. Ładnych parę lat temu. Mama moja jak większość kobiet ma problemy z rozróżniemie kierunków: prawo, lewo. Podczas wręczania obrączek tata wyciagnął do mamy lewą dłoń a ona przyłożyła my w nią z całej siły, skrzywiła się i zamaszystym gestem pokazała, że chce drugą dłoń.
    Kamera wszystko widziała :)
    A świadkowie? Był ubaw już do końca ślubu!

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie również odbywa się konkurs, aczkolwiek trochę inne nagrody, bo suplement CelluOff :) http://makiazas23.blogspot.com/2012/10/rozdanie-zgarnij-3-miesieczna-kuracje.html zapraszam:*

    OdpowiedzUsuń
  9. Najzabawniejsza sytuacja, która przytrafiła mi się na weselu na którym byłam wyglądała tak:

    Jeszcze przed ceremonią ślubną gdy para młoda stała w drzwiach kościoła Ksiądz podchodzi do nowożeńców aby zapytać pana młodego o jego imię, lecz pan młody był taki stremowany, że troszeczkę się zagubił w tym wszystkim i wyglądało to tak:

    ksiądz do pana młodego: Jak ma pan na imię?
    pan młody: Pan...ma na imię...Jezus!

    I nagle rozległ się śmiech wśród zebranych.
    Jak widać trema może nam nieźle namieszać w życiu! ;)

    Julita
    j-k1991@wp.pl
    J.K.

    OdpowiedzUsuń
  10. obserwuję jako: lovely-paula
    Lubie na FB oba profile jako: Paulina B.
    email: lovely-paula@wp.pl

    Odpowiedź:

    Rok temu byliśmy na weselu brata. Pod ołtarzem oczywiście Państwo młodzi ślubowali sobie miłość i po przysiędze ksiądz mówi do Panny młodej:
    Ksiądz: Czy chcesz coś powiedzieć dla swojego męża?
    Panna Młoda: Dziękuję.
    Ksiądz: A coś jeszcze?
    Panna Młoda (zdenerwowana patrzy na księdza i mówi): Kocham Cię.
    Ksiądz: Mnie kochasz?
    Panna Młoda: Nie. Mojego męża Michała.
    Ksiądz: No to jemu to powiedz.

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Joanna
    Obserwuję jako : NieuczesanyMotyl
    Na fb lubię jako : Joanna Marta S.
    mail: salineczka@poczta.fm

    Odp na pytanie: Rzecz działa się jakieś 30 lat temu, na weselu u mojej ciotki...świadek pary młodej chciał, by tego dnia błyszczał i pomalował sobie wąsa tuszem do rzęs ! O zgrozo.... nie przewidział jednego. Podczas tańca zwyczajnie się spocił iii z wąsa kapały czarne kropelki! Do dziś ciotki sięz tego śmieją a wujek nie nosi już wąsa.

    OdpowiedzUsuń
  12. Obserwuję jako: Alicja Anna
    na fb: Alicja Anna K.
    e-mail: jusali8808@wp.pl

    Odpowiedź:
    Tak jak przy pierwszym komentarzu miałam sytuację na ślubie siostry - mój szwagier powiedział "I Cię nie dopuszczę aż do śmierci".

    A ogólnie to na wszelkich weselach jakich byłam najśmieszniejsze dla mnie były sytuacje, gdy goście weselni płci brzydkiej po wypiciu kilku głębszych zaczynali zgrywać cwaniaków, nabierali odwagi, rozrywali sobie koszule i tłukli się na gołe klaty...w zimę. Na szczęście na dworze. DLa kogoś to może nie być smieszne, ale jak widziałam gostka co waży z 50 kilo, klata jak u pirata i zrywa jednym ruchem koszulę...a jego dziewczyna czy też żona co ważyła 2x tyle co on nie mogła go utrzymać...:P

    OdpowiedzUsuń
  13. Andrzej
    andre6612@op.pl
    Andrzej Błoński

    Odpowiedz;

    Najzabawniejszą sytuacje na ślubie, a zarazem bardzo przykrą była sytuacja na ślubie mojej siostry. W czasie oczepin, mój bardzo nieśmiały kuzyn złapał krawat, ale niestety nie chciał go założyć. Cała sala zaczęła się śmiać, ale mu nie było do śmiechu, bo nie mógł przełamać leku. Każdy zagadywał go, by włożył krawat i zatańczył z dziewczyną, która złapała welon, ale, że on był uparty i wkurzony to zdjął krawat rzucił na podłogę i wybiegł z sali do toalety. Nie wychodził z niej z 10 minut, a gdy tylko wyszedł to od razu pobiegł do samochodu i pojechał zostawiając swoją całą rodzinę prawie 100 km od domu. Przez tą niestety przykrą sytuacje nie pokazywał się i nie przyjeżdżał w odwiedziny z 2 miesiące.

    OdpowiedzUsuń
  14. Basia konkursybh@gmail.com (BH)

    Na moim ślubie ksiądz w kościele na koniec mszy świętej opowiedział następującą historię z swojej kariery księdza: Podczas ślubu ksiądz zapomniał jak się nazywa Pan Młody. W związku z czym zapytał go : "Imię Pana?". Młody Pan zdziwiony, skrępowany wykrzyknął "Jezus Chrystus!!" :D No i takim sposobem na moim ślubie zaśmiał się cały kościół.

    OdpowiedzUsuń
  15. Joanna, kabanos_25@onet.eu, na fb: Joanna B.


    Rok temu na ślubie brata. Najbliższa rodzina, ksiądz i państwo młodzi stoją w przedsionku kościoła, jest zima i chlapa więc panna młoda umyka na chwilkę zamienić kozaczki na ślubne buciki. W tym czasie rozkołatany z zimna, nerwów i stresu pan młody chucha w sobie w ręce. Podchodzi świadek i pyta się "Gotowy?, brat chucha jeszcze szybko kilkukrotnie w ręce, pociera je i mówi "No to jazda". Bierze pod pachę swoją przyszłą teściową i kroczy w kierunku drzwi. Nagle wszyscy wraz z księdzem wybuchają śmiechem a przyszłej teściowej aż łzy lecą po policzkach ze śmiechu. No cóż matkę z córką nietrudno pomylić tym bardziej gdy ma na sobie długą kremową suknię i wiązankę panny młodej w rękach. Goście w kościele aż się za siebie obrócili nie wiedząc co się dzieje. Bratu to troszkę pomogło bo się rozluźnił i w końcu uśmiechnął ale nie na długo. W trakcie przysięgi tak oboje szczękali zębami z zimna, że śmieli się już wszyscy. Było to bardziej jąkanie niż mówienie ale pozwoliło rozładować stres. Mają co wspominać :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Agnieszka
    mail: mirabell2@o2.pl
    Obserwuję jako Agnieszka Z.

    Zabawna sytuacja na weselu mojego brata:
    Jedna z zabaw oczepinowych była następująca. Pan młody miał przywiązany do paska długopis na długim sznurku, a zadaniem panny młodej było takie instruowanie męża co do kierunków i stopnia nachylenia, aby mógł on tym długopisem trafić w butelkę po śmietanie.
    Jako, że towarzystwo już trochę wypiło, śmiechu było co niemiara.
    Pani młodej ta swoista "nawigacja" nie bardzo szła, więc stery przejął świadek, ale i on się niezbyt spisał,więc zdaniem wodzireja trudno będzie mojemu bratu "trafić do dziurki" (czytaj dorobić się potomstwa:D).
    Na szczęście przepowiednia się nie sprawdziła i braciszek doczekał się dwóch wspaniałych córeczek;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Aneta
    atena20@poczta.onet.pl
    Na FB - Aneta J
    obie strony polubione na FB

    Kilkanaście lat temu na przyjęciu weselnym mojej cioci była zabawa, w której brało udział 8 mężczyzn w różnym wieku. Zabawa ta polegała na tym, że panowie kolejno mieli wykładać na stolik rzeczy, które mieli na sobie lub przy sobie. Kto z nich najwięcej rzeczy wyłożył, ten zdobył butelkę wódki. Panowie po kolei oddawali swoje rzeczy typu: marynarka, krawat, skarpetki, zegarek, obrączkę, buty, koszulę, chusteczkę itp. Jedni poddali się w trakcie zabawy, widocznie nie chcieli pokazywać za dużo swojego ciała. Natomiast dwóch takich odważnie do końca walczyło. Ściągnęli koszule i spodnie. Stanęło więc na tym, że mieli na sobie tylko slipki i w dodatku taką samą ilość rzeczy położyli na stoliku. Organizatorzy zabawy ogłosili remis, czyli butelka wódki na spółkę. Starszy z rywalizujących Panów (był grubo po 60), nie dał za wygraną. Głośno wykrzyczał, że jeszcze coś może oddać. Każdy się zastanawiał co to będzie, czy odważy się ściągnąć slipki. Emocje rosły. Podszedł do stolika i ku zaskoczeniu wszystkich wyciągnął ze swoich ust sztuczną szczękę. Wszyscy wybuchli śmiechem, tym bardziej, że ten pan również zaczął się serdecznie śmiać i wyglądał zabawnie bez zębów. Zdarzenie to wiele osób wspomina do dnia dzisiejszego. Czegoż to ludzie nie zrobią dla butelki alkoholu ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. na weselu przyjaciółki wszyscy tańczyliśmy w kółku. Natomiast najbardziej odważni wchodzili do środka i pokazywali swoje umiejętności. Najpierw wszedł chlopak, który tanczyl breakdance, potem electro, mój lubu chciał z nich trochę zażartować wskoczył do środka i zaczął wywijać i gdy zrobił śmieszny ukłón z wypiętym tyłkiem spodnie pękły i wszystkim ukazał się tyłek w białych majtakch i rozdarte spodnie, na domiar tego wszystkiego w tym miejscu stał kamerzysta i wszystko nagrał
    Karolina
    bloona@poczta.onet.pl
    na fb:bloona

    OdpowiedzUsuń
  19. Anna
    anna.new@op.pl
    na fb: anna new

    Wesele mojej kuzynki- wszyscy goście odpicowani, piękni i zapięci na ostatni guzik... Kilka godzin później oczepiny, a wiadomo do północy alkoholu ubyło w butelkach :) Pan z orkiestry ogłosił konkurs "Najbardziej męscy panowie proszeni na środek" :) Więc wyszli najbardziej macho. I teraz dopiero zaczęła się zabawa. Otóż panowie mieli połączyć się w pary i zatańczyć kilka tańców. Kto wypadnie najlepiej wygrywa kilka butelek alkoholu. Motywacja była i nikt nie zrezygnował :D I tak zaczęło się od krakowiaczka, poloneza...Jedna para od razu rzuciła się w oczy :) Moi kuzynowie - krótkie nóżki i duże brzuszki. Wygibasom nie było końca...Nadszedł czas na rumbę....Jeden z moich kuzynów pochwycił różę w usta po czym ofiarował ją drugiemu kuzynowi i się zaczęło... jezioro łabędzie :D Cała sala wybuchła jeszcze większym śmiechem, kiedy truchtali na paluszkach jak baletnice, jak jeden drugiego wyginał do tyłu, adorował jak kobietę: wąchał koło szyi, całował po rękach, uklęknął nawet a drugi kuzyn udawał zawstydzoną kobietę trzepotając rzęsami i machając rączkami :D Ach ta rumba podziałała na zmysły :D A my śmialiśmy się do łez, aż nas szczęki bolały :D Oczywiście wygrali! Śmiechu co nie miara, a oni gdy ochłonęli to trochę się zawstydzili. Powiedziałam do kuzyna żeby się nie przejmował, że to tylko zabawa i że wyszedł na wyluzowaną osobę :) Po czym odpowiedział, że on nie chce być wyluzowany :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Magdalena
    czmadzia7@gmail.com
    na fb: Magdalena Cz.

    Na ślubie mojego kolegi po północy puszczane były lampiony. Oczywiście pierwszy, ten szczęśliwy, puszczała młoda para. Tak wiało, że Pan Młody nie mógł sobie poradzić z zapaleniem. Po chyba 10 nieudanych próbach Pani Młoda wzięła sprawy w swoje ręce i oczywiście od razu się jej udało. Niestety, nieszczęsny lampion poleciał na instalacje i nie dość, że się spalił, to pozbawił zasilania na 2h. Ty sposobem wesele zmieniło się w romantyczny wieczór przy świecach i zrobione małe karaoke, a partnerzy szukali swoich partnerek :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Jagoda
    jagoda.frydrych@wp.pl
    na fb: Jagoda Frydrych

    Tę historię znam jedynie z opowieści, ponieważ urodziłam się dopiero rok po tym wydarzeniu. Więc musi to być wyjątkowe wspomnienie, skoro do tej pory co jakiś czas, przy okazji rodzinnych spotkań się ją wspomina :)
    Działo się to na weselu moich rodziców. Nie znam dokładnie szczegółów, ale było to tak: gdy wszyscy już byli w stanie wskaźnikowym, któryś z gości potrzebował pilnie dostać się do własnego domu, bo lekko przesadził. Jedyną trzeźwą osobą w towarzystwie była moja przyszła wtedy babcia mająca prawo jazdy od miesiąca. Opierała się, żeby prowadzić, bo nie do końca jeszcze potrafiła, ale ją namówili w końcu. I gorzko tego pożałowali. Po drodze pomyliła zakręty i skręciła ciut za wcześnie - wjeżdżając w podziemne przejście dla pieszych :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Mariola
    mariolakalu@gmail.com
    MK
    Podczas ceremonii ślubnej kuzyna, mój brat spojrzał na mnie i powiedział na cały głos: "siostra, znowu się nie ogoliłaś"... :(

    OdpowiedzUsuń
  23. Ślub kościelny to dla młodych ogromny stres bez wątpienia,
    wtedy to nawet powtórzenie słów za księdzem w trudność się zmienia.
    Ostatnio to na ślubie w sierpniu u sąsiada byłam,
    i właśnie taką sytuację podczas ślubu przeżyłam.
    Słowa przysięgi dla Pani Młodej się pomyliły,
    ohh ale goście miny wtedy zrobiły.
    Pani Młoda zamiast " że Cię nie opuszczę aż do śmierci" powiedziała,
    " nie dopuszczę Cię aż do śmierci" i po wszystkim się aż roześmiała.
    Ksiądz poprosił o ponowne przysięgi wygłoszenie,
    to już było poprawne, ale słychać było u Pani Młodej wstyd i przygnębienie.
    Gdyby ktoś mi to powiedział, to bym nigdy nie uwierzyła,
    ale to właśnie żoną mojego sąsiada jakoś przeżyła.
    Stres zrobił swoje,
    ale na szczęście się im układa, kochają się oboje.

    Alicja Śnieżek
    alice139@interia.pl
    na fb: Alicja Śnieżek

    OdpowiedzUsuń
  24. Najlepsza przygoda jaka mi się zdążyła miała miejsce na weselu moich znajomych, byłam tam m.in. z moją koleżanką, która aby świetnie wyglądać zaopatrzyła się w wyszczuplającą bieliznę, czyli takie wielkie majtasy:).Jednak gdy porządnie potańczyła zrobiło się jej gorąco i postanowiła je zdjąć, odnieść do szatni i włożyć do kieszeni kurtki, jednak pech ciał, że pomyliła kurtki, co było efektem, że się spieszyła, a i drinki zrobiły swoje, do tego z racji jesieni większość osób miało czarne kurtki. Jak się okazało po kilku godzinach włożyła je do kieszeni naszego kolegi, który na weselu był z narzeczoną, a ona szukając kluczyków do samochodu znalazła właśnie tą niespodziankę. Awantura była straszna a moja koleżanka wstydziła się przyznać, że to jej własność. Na boku wyjaśniła sprawę narzeczonej kolegi i wszyscy pękali ze śmiechu.

    Marta
    marciajadamz@gmail.com
    na fb: Marta J.

    OdpowiedzUsuń
  25. Przyjaciele mieli naprawdę wielkie, huczne weselisko. Ogromna sala, długachne stoły, prawie 200 osób. Panie kelnerki miały przyczepione w okolicach uszu maleńkie, czarne słuchawki... Jeden z kolegów, korzystając z chwili ciszy przy stole, zagaił rezolutnie znad oparów rosołku: "Pani ma kontakt z bazą? Proszę powiedzieć Wielkiemu Bratu, że wolę żurek..."
    Nie minęły dwie minuty, jak pojawił się przed nim talerz pachnącego, gorącego żurku z karteczką: "Pozdrowienia od Wielkiego Brata".
    ... Okazało się, że kucharz, który gotował właśnie żurek na poprawiny, które miały się odbyć następnego dnia, miał poczucie humoru ;) A panie naprawdę miały łączność z bazą, co usprawniało im pracę :)

    Pozdrawiam,

    Magda S.
    79magda(małpa)wp.pl

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Bajkowe chwile blog ślubny poradnik , Blogger